"Serce zabiło mu radośniej. Robiła to dziesiątki razy - pragnął, aby to były setki, tysiące. Wszystko, co miało posmak zepsucia, napawało go nadzieją. Kto wie, może Partię już dawno przeżarła zgnilizna, może kult pracy i ascezy to blaga, zaledwie cienka otoczka skrywająca pełne rozpasanie. Gdyby mógł ich wszystkich zarazić trądem lub syfilisem, uczyniłby to z radością! Cokolwiek, byleby tylko osłabić, podkopać i zniszczyć tych drani! Pociągnął Julię w dół, tak aby klęczeli naprzeciw siebie."
Książka opowiada o kraju opanowanym przez anglosoc (angielski socjalizm) który jest rządzony przez Partię. Świat widzimy oczami Winstona, który przeżył dzieciństwo w demokratycznej Anglii i pamięta jeszcze smak wolności.
Obywatele nie mają prawa do własnych myśli, ani do miłości. Seks stał się tylko metodą robienia dzieci - bez uczuć, bez bliskości, bez więzi. Większość ludzi jest brzydka, brudna, zgarbiona. Aryjski ideał promowany przez partie istnieje tylko na plakacie. Państwo okłamuje obywateli i robi im pranie mózgu.
Ale czy aby na pewno jest to fikcja? Książka pobudza naszą wyobraźnie i każe zastanowić się nad tym na ile jesteśmy wolni, na ile nasze myśli należą do nas a na ile są kontrolowane przez media i polityków. Czy promowane przez wielkie koncerny szczupłe kobiety, bez rozstępów, cellulitu z idealną cerą nie są jak aryjski ideał - nieosiągalne? Czy w świecie demokracji nasza psychika jest wolna? Bogactwo, uroda, wiedza kto o tym nie marzy?
